Otóż zostawiłam moje kwiatki samiuteńkie jak palec na cztery aż dni! Zostawiłam i pojechałam na mały urlopik :)
Oczywiście przed wyjazdem bardzo dobrze je podlałam, żeby nie przeschły za bardzo przez ten czas.
Jak je opuszczałam to wyglądały ot tak:
No a po 4 dniach:
Wyrosły moje maleństwa, pojawiły się nowe kiełeczki, rozwinęły się stare kiełeczki, trawy poszły nieźle do góry, czosnek wykiełkował nowy, a hiacyntom powiędły kwiatuszki :(. Ale to raczej nie dlatego, że za mną tęskniły, tylko po prostu to był ich czas. A teraz pewnie będzie czas na nowe kwiatuszki :)
Tyle w podsumowaniu - szczegóły w następnych odsłonach :D
Dodaj gwiazdki: